Zasiedzenie a zawieszenie wymiaru sprawiedliwości

Paweł Gazda        16 marca 2017        Komentarze (0)

W wielu sprawach w poprzednich okresach dochodziło do przejęcia przez Skarb Państwa kamienic, dokonywano tego na drodze postanowień sądów powszechnych. Oznacza to, już z miejsca, że odzyskanie w ten sposób nieruchomości będzie ciężkie.

Pierwszą przeszkodą jest doprowadzenie choćby do tego aby można było merytorycznie rozpoznać sprawę. Jeśli nawet to nam się uda trzeba rozstrzygnąć czy w ogóle doszło do zasiedzenia. Sąd np. 70  roku stwierdził, iż do tego zasiedzenia doszło. Zaistniały zatem wtedy przesłanki do zasiedzenia.

Nawet jak uda się wyeliminować dawną decyzję sądu stan faktyczny sprawy wskazuje, iż od np. 50 roku Skarb Państwa zajmował się nieruchomością, pobierał czynsz, remontował. Tym samym można by go uznać za posiadacza samoistnego co w konsekwencji prowadzi do zasiedzenia. Sąd Najwyższy w uchwale III CZP 30/07 stwierdził, że mogło ale i zarazem nie mogło dojść do zasiedzenia za czasów PRL. Pomimo treści sentencji uchwały Sądu Najwyższego faktycznie Sądy stwierdzają, iż nastąpiło zasiedzenie na rzecz Skarbu Państwa.

Podstawą do tego jest jedno zdanie wyciągnięte z treści uzasadnienia tej uchwały, wskazujące, iż były właściciel musi wykazać, że w stosunku do niego były np. represje polityczne lub inne które uniemożliwiały wystąpienie do Sądu. Jak wskazuje orzecznictwo SN w ten sposób są rozstrzygane na niekorzyść dawnych właścicieli ich sprawy. Dzieje się tak pomimo tego, iż we wspomnianej uchwale jedynie zaznaczono, iż sąd nie może działać automatycznie i musi sprawę zbadać kompleksową.

W mojej ocenie treść tej uchwały została błędnie zinterpretowana przez Sądy, które ogromny sens przypisują temu jednemu zdaniu i wymagają od byłych właścicieli potwierdzenia, iż np. byli więźniami politycznymi. Faktycznie zatem treść tej uchwały jest interpretowana w ten sposób , iż do 1990 nie było stanu zawieszenia wymiaru sprawiedliwości a więc okres posiadania do tego czasu doliczamy do okresu posiadania Skarbu Państwa.

Treść uchwały tymczasem mówi coś odwrotnego.

W ustawie  z  1958r.    przez  pewien  okres  znajdował  się przepis, który stanowił, iż za  działkę  o powierzchni  do  25%  zabraną pod  drogę nie  wypłaca  się odszkodowania.   Oznaczało to  tym  samym, iż jak  działka  miała  1000 m,  a  pod  drogę zabierano 260  m,  to jedynie  za  te  10 m  ustalano  i wypłacano odszkodowanie.  Te  250m  przechodziło na  rzecz  Państwa  bez  jakiegokolwiek  odszkodowania.  Wprost bowiem przepis  zakazywał wypłaty odszkodowania.    Takie  działanie  ówczesnej władzy  było   jak  najbardziej  zgodne  z  prawem.

Czy zatem można  się domagać  odszkodowania  za te  250m.  Ostatnio  pojawiło  się  światełko  w  tunelu,  na  którego  końcu  widać wypłatę pieniędzy  za  te  250m. Oznacza to tym  samym, iż  osoby  którym  tak  właśnie  zabrano  nieruchomości pod  drogi nie  są pozbawione  szans  na  otrzymanie  takiego odszkodowania.

Komisja weryfikacyjna do spraw reprywatyzacji warszawskich

Paweł Gazda        08 grudnia 2016        Komentarze (0)

Rząd przyjął projekt ustawy dotyczącej reprywatyzacji warszawskich umożliwiającej między innymi odzyskanie zwróconych już nieruchomości czy ubieganie się o odzyskanie wypłaconych odszkodowań.

Z punktu widzenia tysięcy osób pozbawionych własności ta komisja może być szansą na odzyskanie swej nieruchomości. O kogo mi chodzi? Chodzi mi o te osoby, które starały się o odzyskanie nieruchomości czy o odszkodowanie a Państwo poprzez urzędy i Sądy odmawiały im zwrócenia nieruchomości czy wypłaty odszkodowania. Wiele z tych osób wskutek często braku wiedzy prawnej i postawy urzędu, sądu przegrały batalię o odzyskanie swych dawnych nieruchomości.

O ile bowiem część nieruchomości warszawskich została zwrócona, o tyle w odniesieniu do tysięcy nieruchomości nie zostały one zwrócone czy wypłacone odszkodowanie pomimo tego, iż zgodnie z przepisami odzyskanie takiej nieruchomości, czy odszkodowanie byłemu właścicielowi się należało.

Wynikło to z tego, iż urzędy odmawiały uwzględnienia wniosku ( pomimo konieczności ich uwzględnienia) a byli właściciele rezygnowali ze składania odwołań, występowania do Sądu, lub też nie znając procedury np. składały odwołanie po terminie, co skutkowało uprawomocnieniem się niekorzystnych dla nich rozstrzygnięć.

Komisja weryfikacyjna ma rozstrzygać jedynie  sprawy, gdzie zwrócono nieruchomość czy wypłacono odszkodowanie i badać ma sprawy nawet sprzed kilkudziesięciu lat.

W konstytucji zapisana jest tymczasem  zasada równości wobec prawa, która oznacza, iż nie można dyskryminować jednostki będącej w takiej samej sytuacja prawnej jak druga jednostka.

Skoro tam gdzie zwrócono nieruchomość ma być możliwość weryfikacji prawomocnych decyzji czy orzeczeń Sądu to także w stosunku do tych nieruchomości gdzie nie doszło do zwrotu nieruchomości  strony winny mieć możliwość ich ponownej weryfikacji. Taka  interpretacja  konstytucji nie naruszała by zasady  równości  wobec  prawa.

Odsetki od odszkodowań reprywatyzacyjnych czy się należą?

Paweł Gazda        12 października 2016        Komentarze (0)

W sprawach dotyczących roszczeń odszkodowawczych do Skarbu Państwa, jak dawni właściciele nawet wygrywają sprawę dotyczącą należności głównej, przegrywają co do odsetek. Sądy zasądzają odsetki od dnia wydania wyroku a nie np. od dnia wezwania co miało miejsce np. 5 lat temu.

Obecnie odsetki ustawowe wynoszą 8.5% rocznie, wcześniej były większe. Oznacza to tym samym, iż zamiast dostać 100 tyś wraz z odsetkami za 5 lat tj. fizycznie około 150 tyś,  były właściciel dostaje 100 tys. Najczęściej i  tak jest usatysfakcjonowany tym, iż po 5 latach dostał jakieś pieniądze i te roszczenia o odsetki większość odpuszcza.

Sądy opierają się w tym zakresie na argumentacji Prokuratorii Generalnej popartej licznym orzecznictwem sądowym w tym zakresie. Sąd także nie ma innej możliwości, wobec braku odpowiedniej inicjatywy powodów, jak oddalić roszczenie o odsetki od daty wcześniejszej.

Tymczasem można uzyskać więcej aniżeli należność główna, można i trzeba walczyć także o odsetki nie tylko od dnia wyrokowania lecz od daty np. wezwania do zapłaty, doręczenia odpisu pozwu.

Zasądzenie odsetek zwiększa bowiem świadczenie o kilkadziesiąt procent. Przy odpowiedniej taktyce procesowej i przedstawieniu swojego stanowiska popartego orzecznictwem sądowym można uzyskać nie tylko należność główną lecz także i odsetki.

Wnosząc pozew trzeba przewidzieć zarzuty przeciwnika i przygotować proces tak aby uzyskać nie tylko należność główną lecz również odsetki od dnia wezwania.

Afera Reprywatyzacyjna w Warszawie- z dużej chmury mały deszcz?

Paweł Gazda        31 sierpnia 2016        3 komentarze

W   ostatnich  dniach jesteśmy  bomardowani  informacjami o   aferze  reprywatyzacyjnej w  Warszawie,  pojawiają  się różne  określenia  tej  sytuacji.  Politycy  chcą jak najbardziej wyolbrzymić problem.   Jak już z  wielu ,, aferami”    najczęściej  nie  dochodzi  do  poniesienia  konsekwencji  przez  rzekomych  aferzystów.     Reprywatyzacja  w  Warszawie   trwa  już od  27  lat  i  z  pewnością zdarzają  się różne  patologie,  być może  czasami  doszło  nawet do  popełniania  przestępstw.  Nie można  jednak  generalizować.    Dziennikarze  jako  przykład  patologi  wskazują handel  roszczeniami.    Tymczasem  ten  handel  roszczeniami  jest  dozwolony  przez  prawo i  na  handel  roszczeniami  przyzwalają sądy.    Można  się  zastanowić dlaczego  np  x  uprawniony spadkobierca  chce  sprzedać  swoje  roszczenia  za   procent rzeczywistej  wartości.  Dlatego to  robi w mojej  ocenie, bo  po  prostu  nie  wierzy w  Państwo, w  wymiar  sprawiedliwości, nie  wierzy  w  szanse  wygrania  takiej  sprawy,   ma  już  swoje  lata, potrzebuje  pieniędzy.  Podstawiając  się za  taką osobę  śmiem  przypuszczać, iż większość sprzedała  by  swe  roszczenia  np.  za  300  tyś   aby mieć  pieniądze  już, a nie  czekać  kilka, kilkanaście  lat,   na  być  może  większe  ale  wirtualne  pieniądze.

Można  różnie  oceniać  osobę, która  wyłożyła  swoje  300  tyś na  zakup  roszczenia,   licząc  na zysk  po  odzyskaniu  nieruchomości,   czy po uzyskaniu odszkodowania.  Osoba  ta  czasami  wiele  lat musi  czekać  na  zakończenie  sprawy, nie  zawsze  wynik  musi  być ostatecznie  pozytywny.

Dawniej  za  czasów  PRL  taką osobę  chyba  nazywano  popularnym określeniem ,,  spekulant”.  Dzisiaj  to  słowo  powraca na nowo,  ale  zostaje  rozszerzone  o  określenie  mafia,   aferzysta. Bardzo  łatwo  politykom i dziennikarzom  wypowiada się takie  słowa.

A jak można  by nazwać np. handlarza  samochodami,  który kupuje  za 5 tyś a  sprzedaje  za  10 tyś.   Skoro  kupił  coś  tanio  i  zarobił  to  chyba  też jest ,,spekulantem” ,, aferzystą.”   A jak  można  nazwać  np.  pośrednika, który  kupił  za  10.000  zł. towar  a  sprzedał  za  milion,  to też  jest  chyba dziwne i  trzeba  to sprawdzić  bo  ktoś kupił  tanio, sprzedał  drogo  i  przez  swoje  nieszczęście  zarobił.

W  ,,  aferze”  reprywatyzacyjnej   z  pewnością będą  się toczyły  postępowania,  efekt  będzie  raczej przypuszczam mizerny.    Trudno  bowiem będzie  udowodnić winę zważywszy, iż    przepisy prawa  zezwalają  na  określone  sposoby postępowania.  Skoro  ktoś  kupił  roszczenia   i starał się o  zwrot  obowiązkiem urzędnika  było  o ile  zachodzą ku temu przesłanki  wydać  decyzję pozytywną.  Obecnie  jak się wydaje  urzędnicy będą  celowo  działali  niezgodnie  z prawem  odmawiając zaspokojenia  słusznych roszczeń  pokrzywdzonych  dawnych  właścicieli   tylko w  celu  uspokojenia  medialnego  szumu.