Kto kupi i co będzie robił na działkach przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie.

Paweł Gazda        06 maja 2016        4 komentarze

Nowa ustawa o ustroju rolnym spowodowała określone konsekwencje.

Zakładam że jakiś Pan x albo firma ( nie daj boże z kapitałem zagranicznym) kupiła za 100 milionów złotych działkę przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie o powierzchni 0,3001 ha. Dzisiaj chcą ją sprzedać, działka nie ma wydanych warunków zabudowy a nie obowiązuje plan zagospodarowania.

Komu będą mogli ją sprzedać?

Taką działkę będzie mógł kupić jedynie  rolnik  spod Mławy spełniający kryteria ustawowe ( nie każdy rolnik to rolnik w rozumieniu ustawy).

Czy rolnik zapłaci temu inwestorowi 100 milionów złotych?

Chyba raczej nie, choć jak sprzeda parę ciągników i świnek to na pewno uzbiera taką kwotę.

Co pozostanie temu inwestorowi, który będzie miał dość inwestowania swoich pieniędzy w naszym kraju. ? Pozostanie próba znalezienia rolnika, który zapłaci mu choćby część ceny np. 1 milion zł. Będzie miał zatem czystą stratę 99 milionów złotych.

Rolnik spod Mławy nie musi ostatecznie kupić tej działki za okazyjną przecież cenę. Prawo pierwokupu ma bowiem ANR nawet tak małej działki. Za taką cenę wprost prosi się aby ANR kupiła tą działkę, uzyskała warunki zabudowy i sprzedała potem inwestorowi za 100 milionów złotych ( ale chyba nie temu złemu zagranicznemu).

Jak jednak rolnik spod Mławy jednak kupi tą nieruchomość, to zobligowany jest przez 10 lat prowadzić działalność rolną na tym gruncie, będzie zatem musiał zdecydować czy posadzi przed Pałacem Kultury i Nauki: buraki, ziemniaki, żyto czy owies. Ciężko mu będzie wjechać ciągnikiem, ale na pewno sobie poradzi.

Jak nie będzie uprawiał tej działki to ANR będzie mu ją mógł zabrać. W tym celu ANR wystąpi do Sądu i po zapłaceniu ceny rynkowej tj ceny nieruchomości rolnej np. 20 zł. za metr ANR będzie mogło odkupić od niego tą działkę i co oczywiste sprzedać za 100 milionów inwestorowi- przepraszam spekulantowi ( jak ktoś inwestuje swoje pieniądze kupuje i sprzedaje to przecież spekulant ).

Jest jeszcze jeden potencjalny kandydat do kupienia tej działki tj. kościół katolicki. Kościoły są chętne do takich transakcji. W Warszawie same budują wieżowce. Do tego mają pieniądze. Mogą zatem bez problemu zaoferować wyższą cenę niż rolnik spod Mławy. Zwolnione zostały zarazem z obowiązku sadzenia buraków.

Zastanówcie się nad sytuacją tej pierwotnej osoby, która za 100 milionów złotych dwa lata temu kupiła tą działkę.  . Jeśli jej strata wyniesie 99 milionów złotych, kto jej to zwróci.?

Jak jest przedsiębiorcą zagranicznym, jej inwestycje są chronione umowami międzynarodowymi o ochronie inwestycji zagranicznych. Chronią ją przepisy UE i Konstytucji.

Przypuszczam, iż będzie się ubiegał o zrekompensowanie strat  przed np  międzynarodowym arbitrażem.

Jego  uprawnienia  do dochodzenia  odszkodowań  wynikać będą  wprost z kodeksu  cywilnego  jeśli TK lub Trybunał Sprawiedliwości nie stanie po stronie rządu.

Jak  to mówią sprawiedliwość nierychliwa  lecz  najczęściej sprawiedliwa a  na  końcu są niemałe  pieniądze,które  stanowią  i tak krople  w morzu  tego  co  kraj mógłby  mieć  jeśli  ci  źli  zagraniczni  spekulanci jednak  by  przyjechali  i  zainwestowali, kupili ziemię i dali zarobić rolnikom  i  nie tylko.

 

 

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Marek Maj 6, 2016 o 19:58

Tematyka ciekawa. Niepotrzebne jednak, bo przedstawia problem z niewłaściwej perspektywy, posłużenie się PKiN. Ale, dobrze – idźmy jak autor napisał.

Nowa ustawa ogranicza grupę potencjalnych nabywców ziemi, a nie wpływa na przeznaczenie prawne ziemi. Cena ziemi jest determinowała jej przeznaczeniem, a nie tym, kto może ją kupić.

Tak więc, w historyjce jest ważne to (a też dziwi, że autor tego nie zauważył), że ziemia ta nie ma zdefiniowanego przeznaczenia – brak planu miejscowego, oraz nie wydano decyzji o warunkach zabudowy.
Skoro więc właściciel zapłacił za nią wielkie pieniądze, gdy nie ma planu i wuzetki, to jest to wyłącznie jego problem, a nie Państwa. Nie ma podstaw do przyjęcia za trafną tezę o istnieniu odpowiedzialności odszkodowawczej, a więc i realności wniesienia skutecznego pozwu przeciwko Państwu.

Odpowiedz

Paweł Gazda Maj 9, 2016 o 10:56

Na tym przykładzie chciałem pokazać jakie są konsekwencje tej ustawy. Równie dobrze może chodzić o działkę x w Pcimiu Dolnym. Ustawa wyłącza z pod działania działki objęte planem lub wydanymi do dnia 30 kwietnia warunkami zabudowy. Obejmuje zatem wszystkie inne działki. Dotychczas ogromna ilość transakcji była przeprowadzona w sytuacji gdy nie było wydanych warunków, kupiec płacił ja za działkę budowlaną i po zakupie dostawał bez żadnego problemu warunki takie jak on sam potrzebował. Zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami oszacowanie wartości nieruchomości musi nastąpić z uwzględnieniem wszelkich realiów rynkowych i możliwej do uzyskania ceny na rynku. Jeśli dotychczas potencjalnych kupców było kilkadziesiąt milionów każdy kto miał pieniądze mógł kupić tą działkę. Jeśli teraz osoby mające pieniądze nie mają prawnej możliwości kupna tej działki to rynek potencjalnych nabywców zmniejszył się o 99%. Jeśli tak to prawdopodobieństwo uzyskania przez X obecnej ceny jest praktycznie niemożliwe i ma dwa wyjścia nie sprzedawać czekać na zmianę rządu albo sprzedać temu kto nie tylko będzie chciał kupić ale będzie miał w ogóle taką prawną możliwość. Co do roszczeń, pomysłowość i wiedza prawników jest tak duża, że wykracza poza wizje i możliwości realne rządzących. Przygotowując ustawę nikt nie liczy się z opiniami prawników, przecież np zootechnik wie lepiej. Życie pokaże jak będzie wyglądać sytuacja za kilka lat.

Odpowiedz

Pan X Maj 6, 2016 o 21:51

No i powracają stare, dobre czasy, kiedy to nie robiło się niczego
wprost tylko „sposobem”. Należy tutaj pochwalić naszych obecnych
rządców za całe to zamieszanie, bo utrzymuje to przedsiębiorczość
rodaków na wysokim poziomie i zmusza ich do „główkowania”, a w
rezultacie ostatecznym podwyższa nam ranking narodowych IQ.
„Kombinowanie” mamy w genach, a świadomi tego aktualni włodarze
tylko dostosowują nam „środowisko” prawne do naturalnych przecież
preferencji i nabytych dziedzicznie przyzwyczajeń. Wiedzą co robią…
Tak więc, nie pochylajmy się ze współczuciem nad Panem X…On sobie
poradzi. „Oleje” rolników z M. i wszelkie Kościoły, a nawet ANR. Bo
Pan X już wie, ze w tym przypadku „sposobów” jest nawet kilka…….

Odpowiedz

Renata Robaszewska Maj 11, 2016 o 11:19

Niestety, ale jest to realny problem. Ustawa nie wyłącza spod swego działania ziemi w granicach miast. Sądzę, że sensowym wyjściem z sytuacji byłaby ocena rodzaju gruntu w oparciu o ewidencję gruntów, jak przy uogril – ustawa jednak nie przewiduje takiej możliwości.
Pozdrawiam
Renata Robaszewska

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: